fbpx

10 legendarnych serwisów social media, które odeszły do lamusa cz.2

Z social mediami, jest trochę jak z influencerami- często łatwo wejść na szczyt, zdecydowanie trudniej na nim pozostać i wciąż budzić zainteresowanie reklamodawców i użytkowników. Początki internetu w Polsce to rok 1991, kiedy to przyłącze do wirtualnej sieci stanowiło symbol luksusu, głównie ze względu na fakt dużych kosztów utrzymania. Dodatkowo użytkownik w początkach lat 90. niewiele mógł w sieci znaleźć, ponieważ polska przestrzeń wirtualna była dopiero w etapie raczkującym. Z biegiem lat pojawiało się coraz więcej stron, a jakiś czas później pierwsze social media dały nam możliwości budowania wirtualnych relacji. Czasem nasze serca zdobywały portale zagraniczne, adaptowane na naszym rynku rodzimym, jednak w zdecydowanej większości ostatnie 20 lat to dominacja polskich serwisów społecznościowych.

Więc cofnijmy się te kilka lat i sprawdźmy drugą piątkę, 10 portali społecznościowych, bez których jeszcze kilka lat temu nie wyobrażaliśmy sobie polskiego internetu, a dziś mało kto o nich pamięta.

rozbity ekran monitora z lat 90

6. Last.fm

Last.fm to jedna z najważniejszych sieci społecznościowych dla fanów muzyki, z której użytkownicy korzystali komplementarnie z MySpace, a dziś podobnie jak on- popada w zapomnienie. Twórcy serwisu dostrzegli pewien ciekawy socjologiczny trend, na którym oparli podstawowe funkcje portalu, chodzi mianowicie o potrzebę publicznej kreacji własnego wizerunku. I tak jak dziś  wielu użytkowników sądzi, że o jakości ich życia realnego świadczą wirtualne profile na Instagramie czy Facebooku, jeszcze kilkanaście lat temu najlepszą personalną reklamą był artystyczny profil na MySpace oraz wizytówka gustu muzycznego na Last.fm.

panel logowania last fm
Panel logowania Last.fm rok 2005, źródło: webarchive.org

Serwis powstał w sierpniu 2002 roku, opierając swoją główną funkcjonalność na internetowej radiostacji oraz systemie muzycznych rekomendacji. Dodatkowo ważnym elementem był dodany do serwisu w 2005 roku Audioscrobbler, czyli aplikacja zbierająca informacje na temat muzyki której słuchamy zarówno online jak i w deskopowych programach do odtwarzania. Dawało to użytkownikowi możliwość sprawdzenia muzycznych statystyk: kogo najczęściej słuchamy, jaki jest nasz ulubiony gatunek muzyczny i który utwór odtworzyliśmy najwięcej razy w minionym tygodniu. Serwis na podstawie tych danych nie tylko proponował nam innych wykonawców w naszym guście, ale również informował o koncertach, które mogą nas zainteresować. Strona miała też funkcję tworzenia grup, w których bardzo chętnie zrzeszali  się fani poszczególnych artystów czy gatunków muzycznych.

foals, bon iver last fm panel logowania 2014
Panel logowania Last.fm rok 2014, źródło: webarchive.org

Serwis stale wprowadzał kolejne aktualizacje, zarówno pod względem funkcjonalności jak i zakresu kompatybilnych odtwarzaczy muzycznych. Rozwój był imponujący, co dało Last.fm rzesze wiernych fanów, którzy z wielką sympatią przyjmowali kolejne zmiany, jednak do czasu.

Kiedy w maju 2007 roku CBS dokonał przejęcia serwisu za 140 milionów funtów, dla portalu rozpoczął się powolny proces upadku. Nowy właściciel w żaden sposób nie docenił wypracowanej wcześniej wartości użytkowników, nastawiając swoje dość drastyczne działania na maksymalizację przychodów. Początkowo zmianie uległ interfejs witryny internetowej i aplikacji, następnie słuchanie radia zaczęło być opcją płatną przy równoczesnym pozostawieniu reklam. Jednak największe niezadowolenie dotychczasowych użytkowników wzbudziło znaczne okrojenie funkcji personalizacji radia, które finalnie w 2014 roku zostało całkowicie zamknięte. Szereg nietrafionych działań sprawił, że większość fanów Last.fm uciekła z serwisu znajdując schronienie na dużo bardziej przyjaznym dla nich Spotify, które obecnie jest niekwestionowanym liderem wśród muzycznych portali społecznościowych.

sluchawki retro na zoltym tle

7. Nasza-klasa.pl

Legendarny polski serwis społecznościowy założony w 2006 roku przez 4 wrocławskich studentów informatyki, który inspirowany był amerykańskim portalem Classmates.com. Głównym założeniem nasza-klasa.pl było umożliwienie użytkownikom odnajdowanie znajomych ze szkoły oraz odnawianie lub podtrzymywanie z nimi wirtualnej znajomości. Pomysł szybko okazał się strzałem w dziesiątkę, przyciągając nawet osoby które zakładając konto w serwisie stawiali pierwsze kroki w internecie w ogóle. W okresie szczytowej popularności nasza-klasa.pl miała ponad 14 milionów aktywnych zarejestrowanych użytkowników.

Panel logowania nasza-klasa.pl rok 2006, źródło: webarchive.org

Jednak jak się okazało duży przypływ użytkowników niekoniecznie był czynnikiem korzystnym dla portalu, bowiem powodowało to znaczy konflikt interesów 2 grup docelowych: młodej i starszej. Młodzi ludzie szybko zorientowali się, że nasza-klasa nie jest już fajną przestrzenią, a kolejnym środkiem kontroli rodzicielskiej, dlatego idealną alternatywą był amerykański Facebook. Dodatkowym czynnikiem powodującym niechęć użytkowników było wprowadzenie oraz cykliczne powiększanie zakresu mikropłatności, czyli tzw. eurogąbki. Jednak o ile wprowadzenie funkcji płatnych użytkownicy po chwili zignorowali, po prostu z nich nie korzystając, tak dużo bardziej opłakane w skutkach było wprowadzenie inspirowanej facebookową tablicą funkcji śledzik. Użytkownicy masowo krytykowali tę decyzję, legendarne dziś już są wymyślone w tamtym okresie łańcuszki, które po udostępnieniu na profilu miały dezaktywować śledzika. Dodatkowo kontrowersje wywołał również nowy regulamin zezwalający naszej-klasie m.in. na nieodpłatne przetwarzanie danych użytkowników np. do celów reklamowych.

Przykładowy łańcuszek krążacy po serwisie w okresie fali krytyki dotyczącej wprowadzenia funkcji śledzik.

Obecnie portal, pomimo że nadal funkcjonuje, jest cmentarzyskiem profili, miejsce żywcem wyjęte z prześmiewczego fanpage’a: Starzy ludzie na fb. Po zalogowaniu mamy wrażenie jakby w tej przestrzeni świat zatrzymał się na roku 2009, tworząc tym samym alternatywną rzeczywistość. Średni wiek obecnych użytkowników naszej-klasy to mniej więcej 45 lat, a publikowane przez nich treści to dominacja przaśnego humoru i folklorystycznego designu. Jednym słowem nasza-klasa dawno przestała być cool na tyle, aby móc w jakikolwiek sposób przyciągać młodych ludzi, a tym bardziej ich zatrzymać. Ta polska legenda social mediów jest doskonałym przykładem jak negatywne w skutkach mogą być nieprzemyślane działania w chwili pojawienia się niebezpiecznego konkurenta.

8. Ask.fm

Moda na Ask.fm, którą mogliśmy obserwować kilka lat temu, to wynik przede wszystkim pojawienia się na nim tzw. fejmów, czyli influencerów, który traktowali go jako kolejny kanał do komunikacji z fanami. Portal, który największą popularnością cieszył się wśród młodzieży, miał nawet swoich celebrytów takich jak m.in. Łukasz Wawrzyniak, czyli znany obecnie pod pseudonimem Kamerzysta youtuber bijący rekordy oglądalności. Jednak bardzo szybko wielu z nich odcięło się od serwisu, ponieważ nawet zdając sobie sprawę z młodego fanbase’u, nie chcieli być kojarzeni z tym rodzajem treści. Hejt, seks i fejm tak w 3 słowach zdefiniować można Aska.

Panel logowania Ask.fm rok 2015, źródło: webarchive.org

Ask.fm jest serwisem społecznościowym opartym na pytaniach i odpowiedziach, których udzielają sobie askowicze imiennie lub anonimowo. Portal stworzyła łotewska firma RIGA w czerwcu 2010 roku, by już trzy lata później móc pochwalić się 80 milionami zarejestrowanych użytkowników, którzy dziennie potrafią wygenerować 30 milionów pytań. W Polsce serwis swój peak time miał w lutym 2014 roku, kiedy osiągnął liczbę ponad 2,5 miliona zarejestrowanych użytkowników, jednak od tego momentu ich ilość stale malała. Głównym celem użytkowników, nie jest jak zakłada serwis- wymiana informacji, a zdobycie jak największej liczby reakcji. Im więcej pytań i polubień posiada dany użytkownik, tym bardziej szanowany jest przez pozostałych. To właśnie w taki sposób rodziły się askowe fejmy takie jak Dawid Buczek, Poziom, Henzai czy wspomniany wcześniej Łukasz Wawrzyniak. Oryginalność celebrytów z Ask.fm polega przede wszystkim na tym, że w przeciwieństwie do tych z YouTube czy Instagrama, oni w zasadzie nie musieli robić wiele. Wystarczyło odpowiadać na pytania, mieć dobrą stylizację i odpowiednio wejść w interakcję z pozostałymi użytkownikami.

W połowie 2013 roku, w zasadzie jeszcze przed falą popularności jaką serwis zanotował w Polsce, świat obiegła przykra wiadomość o wywołanym przez cyberprzemoc samobójstwie 14-letniej Hanny Smith. Jako główną przyczynę rodzina wymieniła prześladowanie dziewczynki przez użytkowników Ask.fm, którzy od dłuższego czasu bombardowali ją nienawistnymi komentarzami, nawołując również do odebrania sobie życia. W sprawę zaangażował się sam David Cameron, premier Wielkiej Brytanii nawoływał do bojkotu wszystkich serwisów społecznościowych, które nie biorą odpowiedzialności za szerzącą się na ich witrynach cyberprzemoc.

Większość użytkowników Aska publikuje pod anonimowymi nickami, jednak sprawdzenie do kogo w rzeczywistości należy profil zazwyczaj jest banalnie proste, ze względu na łączenie kont z Facebookiem. Ta właśnie obietnica braku konsekwencji pchała bywalców portalu do zadawania nieprzyjemnych, a czasem wręcz wulgarnych pytań. Co ciekawe często osoby prześladowane, mimo hejtu nie korzystały z opcji blokowania pytań, ponieważ było to równoznaczne ze znacznym spadkiem popularności profilu.

Obecnie, pomimo że portal nadal ma grono stałych bywalców, jego popularność sukcesywnie spada na rzecz TikToka, YouTube czy Instagram. Przyczyną migracji najczęściej jest znudzenie formą oraz fakt, że większość znanych na Asku influencerów przeniosła się na inne media.

9. Vine

W Polsce serwis Vine bardziej znany był jako fajne miejsce do podglądania wyczynów totalnie odklejonych twórców zagranicznych, aniżeli portal z influencerami naszego rodzimego rynku. Jednak między innymi w Stanach Zjednoczonych serwis był istną petardą social mediów, rozpoczynając karierę takich postaci jak Liza Koshy, Lele Pons czy braci Jake’a i Logana Paul oraz… Shawna Mendesa. Jednak zacznijmy od początku, czyli stycznia 2013 roku, kiedy Vine zadebiutował jako aplikacja należąca do Twittera, w której użytkownicy mieli możliwość publikowania krótkich wideo, których długość nie przekracza 6 sekund.

Panel logowania Vine rok 2015, źródło: webarchive.org

Idea była prosta- te krótkie filmy miały być analogią do krótkich postów tekstowych znanych z Twittera, jednak sukces pomysłu zaskoczył jego twórców. Okazało się bowiem, że nie tylko Vines oglądało się równie kompulsywnie jak śmieszne filmy ze zwierzętami- nie dało się poprzestać na jednym, ale samo ich tworzenie było swoistym kreatywnym wyzwaniem i wbrew pozorom wcale nie było takie proste.

Hasłem przewodnim aplikacji, zachęcającym do podejmowania kolejnych wyzwań było:

DO IT FOR THE VINE

W ciągu kilku tygodni okazało się, że Vine prawdopodobnie nigdy nie stanie się codziennym narzędziem do udostępniania wideo, jak prognozowali jego założyciele. Zamiast tego stało się coś znacznie bardziej interesującego kulturowo. Społeczność, którą zrzeszał serwis była imponującą wspólnotą, która motywowała siebie nawzajem do tworzenia coraz bardziej ekscytujących i nierzeczywistych treści, zmierzając tym samym w kierunku kreatywności i eksperymentów.

Początkowo aplikacja dostępna była jedynie na urządzeniach z systemem iOS, by kilka miesięcy później zadebiutować również na Androidzie i Windows Phone. Aby zobrazować skalę jej popularności warto nadmienić, iż już w kwietniu 2013 roku była to najczęściej pobierana darmowa aplikacja w AppStore, a 2 miesiące później zanotowała 13 milionów aktywnych użytkowników, którzy dodawali średnio milion nowych wideo dziennie.

Współcześnie możemy porównać tę apkę to TikToka, z tą różnicą że na Vine liczył się content komediowy, a twórcy prześcigali się w coraz bardziej odważnych wybrykach.

Właśnie tego rodzaju prześmiewcze, nieprawdopodobne, a nierzadko brawurowe treści doprowadziły do powstania swoistego ekosystemu młodych gwiazd. Był Zach King, którego oszałamiające sztuczki magiczne przyniosły mu 4 miliony obserwujących i ponad 1,4 miliarda wyświetleń. Dziesiątki milionów followersów i posiadające miliardy odsłon filmów: Liza Koshy i Lele Pons, które pokazały że nie tylko mężczyźni mogą robić totalnie odjechaną komedię opartą niekiedy na iście kaskaderskich gagach. Oraz istna legenda tej aplikacji czyli Logan Paul, którego Vines użytkownicy zapętlili ponad 4 miliardy razy, dzięki czemu on sam mógł od reklamodawców inkasować 200 tysięcy dolarów za jeden 6 sekundowy film z lokowaniem.

Zainteresowanie aplikacją było ogromne, liczby i statystyki imponujące, a twórców i użytkowników wciąż przybywało: co więc co mogło pójść nie tak? Przede wszystkim właściciele aplikacji nie do końca potrafili wykorzystać jej potencjał: nie rozwijali dodatkowych funkcji, a co gorsza dość opieszale zabierali się do monetyzacji serwisu. Chociaż Vine niegdyś szczyciło się przewagą nad innymi aplikacjami społecznościowymi w pewnym momencie przestał nadążać za wciąż rozwijającą się konkurencja, co ostatecznie doprowadziło do tego, że jego największe gwiazdy odeszły. Serwis wygenerował więcej ukochanych memów i momentów kulturalnych niż jakiekolwiek inne aplikacje, posiadał tym samym dwukrotnie większą liczbę użytkowników od Instagrama czy Snapchata, na rzecz których stracili ich najwięcej. Finalnie w styczniu 2017 roku Vine zablokował możliwość dodawania nowych filmów przez użytkowników, zostawiając jedynie archiwum starych. Na całej sytuacji najbardziej skorzystały  ikony Vine, które w porę opuściły serwis zyskując ogromną popularność na YouTube, prowadząc własne programy telewizyjne czy rozpoczynając kariery muzyczne.

10. Google +

To jeden z niewielu tworów Google, który zaliczył tak spektakularną porażkę. Powody powstania tego portalu społecznościowego zdają się być racjonalne i w pełni uzasadnione. Google od wielu już lat było niekwestionowanym liderem wśród wyszukiwarek, zajmował też bardzo wysoką pozycję w rankingach najczęściej wybieranych serwisów poczty elektronicznej. Sprytni twórcy tym bardziej przekonani byli o swoim sukcesie, ze względu na fakt iż nie zaczynali od zera: początkową ogromną bazę użytkowników stanowić miały osoby posiadające już konto w serwisie Gmail.

Panel logowania Google+ , źródło: webarchive.org

Jednak szybko okazało się, że pomysłodawcy pominęli w swoim planie jeden bardzo ważny społeczny aspekt: internauci nie lubią jak coś daje im się na siłę. Kampania promocyjna była tak agresywna, że nie tylko użytkownicy Gmaila zmuszani byli do posiadania konta na Google+, podobnie rzecz miała się ze społecznością YouTube, której filmy, komentarze i aktualności automatycznie integrowały się nowym portalem Google. Co gorsza akcja była na tyle nieprzemyślana, że na profilu Google+, który w zdecydowanej większości przypadków był zakładany na prawdziwe dane, ukazywały się nie tylko publiczne filmy publikowane na YT, ale również te niepubliczne.

Wprawdzie liczba użytkowników stale rosła, jednak były to jedynie liczby na wirtualnym papierze, ponieważ ich aktywność w serwisie była praktycznie zerowa. W następstwie po niedługim czasie wzrost wyhamował, a następnie liczba osób zarejestrowanych stale malała, co finalnie doprowadziło do sytuacji, w której serwis stał się miejscem rodem z filmów Serio Leone, gdzie jedyne co spotkamy to turlające się od wiatru kłęby.

Co ciekawe to nie malejąca liczba użytkowników wpłynęła na decyzję o usunięciu serwisu. Przyczyną był gigantyczny wyciek danych w marcu 2018 roku, kiedy to ponad 400 aplikacji zewnętrznych mogło bez autoryzacji skorzystać z danych użytkowników. Mimo tego, że nie były to jakieś bardzo poufne informacje to ta wpadka przybiła gwóźdź do internetowej trumny serwisu, który posypał głowę popiołem i 2.04.2019 roku całkowicie zniknął z sieci.

10 legendarnych serwisów social media, które odeszłu do lamusa cz.1

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on email
Email

Add Your Heading Text Here

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

WCIĄŻ GŁODNY WIEDZY?

Będziesz dostawać od nas paczki praktycznej wiedzy, o tym co robić żeby twoje działania w social mediach zwiększały liczbę klientów. Na dokładkę dorzucimy też trochę soczystych przykładów jak w przestrzeni digitalnej radzą sobie inni gracze.

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Dowiedz się więcej z naszej Polityki prywatności.